Młodsza nie
należy do najłatwiejszych dzieci. Czasami nie daje się wręcz lubić. Zbyt często
coś jej nie odpowiada, zbyt często jęczy, marudzi, ba, wręcz wyje, gdy coś jej
się nie spodoba. Ma 5 lat i chciałabym by już z tego jęczenia wyrosła.
Pomysł wyjazdu
tylko we dwie pojawił się dlatego, że starsza córka, trenująca wyczynowo
gimnastykę estetyczną, poza trzema tygodniami latem, nie ma praktycznie
dłuższych okresów wolnych od treningów. A młodsza na tym traci, bo ciągle nie
mamy kiedy gdzieś pojechać, ani odwiedzić rodziny w Polsce.
I wiecie co?
To był strzał w dziesiątkę. Poza domem, mając mnie tylko dla siebie, młoda była
całkiem innym dzieckiem. Owszem, w domu też często jesteśmy tylko we dwie, bo
starsza wiecznie jest na treningach, ale to nasze „we dwie” jest regulowane załatwianiem
różnych spraw, jeżdzeniem po starszą, w sezonie całodniowymi zawodami, w
których startuje, na które młodsza niby chce jeździć, ale potem się nudzi.
Generalnie nasz grafik jest zawsze mniej lub bardziej podporządkowany grafikowi
starszej córki.
A podczas tych
krótkich wakacji młodsza nagle miała całą moją uwagę, plan dnia regulowały
nasze wspólne sprawy, w których nikt ani nic nam nie przeszkadzało. Dzięki temu
mała budziła się w dobrym humorze i w takim zasypiała. Dzięki temu przez cały
dzień była radosna, ja nie musiałam jej poganiać, tłumaczyć, że musimy, nie ma
wyjścia, trzeba i już. Bo nic nie było trzeba. Mnie też było łatwiej, bo nie
musiałam dzielić swojej uwagi, podejmować decyzji, z których zawsze jedna z
dziewczynek byłaby niezadowolona (dziwnym trafem, mając do wyboru dwie opcje,
zawsze jedna wybiera jedną, a druga drugą i wtedy ja, podejmując decyzję,
zawsze dla jednej z nich jestem zła mama), słuchać obu równocześnie i starając
się obie usłyszeć.
Miała też
babcię i dziadka tylko dla siebie, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło.
Niby
wiedziałam to od zawsze, ale teraz dobitnie się przekonałam, że każde dziecko
potrzebuje mamy i jej uwagi tylko dla siebie. Takiej na 100%. Bez „przeszkadzaczy”. Zresztą nie tylko mamy. Taty też. Dlatego
wiem, że i starsza skorzystała na tym, że wyjechałam z młodszą, bo cały wolny
od obowiązków czas spędziła z tatą, który miał do zaopiekowania tylko ją.

