Fińska szkoła za założenie jest całkowicie darmowa. Nie chodzi wyłącznie o naukę, czy książki i przybory szkolne, które dzieci dostają na początku każdego roku, ale też jednodniowe wycieczki, wizyty w muzeach, teatrach, czy innych ciekawych miejscach.
Jednak gdy klasa chce wyjechać na wycieczkę z noclegiem,
szkoła jest w stanie pokryć tylko część kosztów. Ale i wtedy rodzice nie muszą
łapać za portfel, a jeśli muszą, to w minimalnym stopniu. Dlaczego? Bo dzieci
same, przynajmniej częściowo, zarabiają na swoje atrakcje.
Klasa mojej córki, na wycieczkę, na którą chcą się wybrać
wiosną przyszłego roku, zaczęła pracować już rok temu, o tym zrobię kolejny
wpis. Dzisiaj o projekcie „opera”, który również przyniósł im fundusze na
planowany wyjazd.Operę o młodym uchodźcy, który przybył do Finlandii bez rodziców napisał znany fiński rapper Paleface. Sztuka porusza tematy dyskryminacji, odrzucenia, cięć budżetowych, na których cierpi fińska szkoła. W 2017 roku opera zdobyła tytuł najlepszej opery dla dzieci, przyznany przez Young Audiences Music Awards (YAMawards). Kostiumy przygotowała polska scenografka pracująca w helsińskiej operze, znana też w innych krajach Anna Kontek.
W przedstawieniu bierze udział trzech profesjonalnych
artystów operowych oraz 40-60 uczniów 5-6 klas szkoły podstawowej. W projekcie
ma uczestniczyć 80 fińskich szkół. Klasa mojej córki, razem z druga równoległa
klasą z jej szkoły od początku roku szkolnego ćwiczyła teksty, muzykę, mając do
dyspozycji materiały zapewnione przez operę. Raz, czy dwa, szkołę odwiedzali
artyści, by odbyć próbę z uczniami. W dniu spektaklu dzieciaki od rana
przebywały w operze na ostatnich próbach, na próbę generalną przyjechali
uczniowie szkoły, by obejrzeć przedstawienie.
Przedstawienie właściwe było przeznaczone dla rodzin
dzieci, znajomych i wszystkich innych chętnych, a bilety sprzedawały same
dzieci. Sprzedaż zaczęła się kilka tygodni przed spektaklem, trwała do
ostatniego dnia. Widownia była niemal pełna, a w ten sposób klasa zarobiła
pieniądze na wycieczkę.
Poziom młodych
artystów przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Dzieciaki ogarnęły scenariusz w
najmniejszych detalach, każdy wiedział co do niego należy, śpiewały czysto,
„wchodząc” w utwory w odpowiednich momentach – jak przystało na operę,
śpiewanie było dialogiem między artystami, a nie zwykłym odtworzeniem całych
utworów. Oczywiście oczy miałam pełne łez wzruszenia od początku do końca, a
nawet trochę ich ulałam ;)
A gdy dodatkowo
okazało się, że moja osobista córka, została jedną z czterech wykonujących
odrębne tańce dziewcząt i jej nazwisko pojawiło się w obsadzie obok nazwisk
profesjonalnych artystów, to już w ogóle zostałam powalona przez wzruszenie na
łopatki :D
Więcej o projekcie, po angielsku, przeczytacie tutaj:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz