piątek, 14 września 2018

Grzyby, kurczak teriyaki, czyli kocham jeść.

Grzyby obrodziły tej jesieni w Finlandii bardzo. A gdy tu obrodzą, to się człowiek o nie dosłownie potyka, zwłaszcza jeśli mieszka pod lasem. A chyba większość ludzi mieszka tu pod lasem :D
Lubię zbierać grzyby, lubię je jeść, ale z domu nie wyniosłam zbyt wielu przepisów, mimo, że pochodzę z rodziny grzybiarzy i każdej jesieni zbieraliśmy oraz jedliśmy ich mnóstwo. Praktycznie chyba zawsze usmażone z cebulą i jajkiem. Teraz też, z sentymentu, takie czasem jadam, jednak szukam nowych smaków i czasami coś niezłego z tego wyjdzie.

Jadąc któregoś dnia do pracy usłyszałam w radiu przepis podany przez prowadzącą audycję - prosty, szybki, więc dobry do wykorzystania od razu, bez wielkiego planowania. Potrzebowałam:
- grzybów
- cebuli
- cukinię
- przyprawy - sól, pieprz, chili, odrobinę czosnku
Posiekałam wszystko, usmażyłam, doprawiłam na ostro.  Było pyszne! Cukinia doskonale komponuje się z grzybami, polecam.

 
 
A do tej potrawki bardzo pasowały skrzydełka w sosie teriyaki, na które przepis usłyszałam parę dni wcześniej i od razu wiedziałam, że będę chciała go wypróbować. To pięcioskładnikowy przepis Jamiego Olivera, do którego potrzebne są
- kurze skrzydełka
- sos teriyaki
- świeże papryczki chili
- ziarna sezamu (pominęłam bo nie przepadam, poza tym sos, który miałam w domu był właśnie z ich dodatkiem)
- ocet winny z czerwonego wina (miałam zwykły ocet i tez zdał egzamin, trzeba go dosłownie odrobinę, w sumie to nawet nie pamiętam po co ;) )
 
Skrzydełka należy podsmażyć kilka minut na kilku kroplach oleju. Papryczki chili pozbawić pestek i przekrojone wzdłuż wrzucić na patelnię do skrzydełek. Zalać wszystko sosem. Wlać tyle wrzącej wody, by całe skrzydełka zostały nią zakryte. Gotować/dusić skrzydełka około 30-40 minut, aż woda się zredukuje i zostanie lepki, gęsty sos. Wtedy wlać dosłownie łyżkę octu. Wymieszać i wyjąc skrzydełka do miski, czy na półmisek. Posypać uprażonymi na suchej patelni ziarnami sezamu (ja tego nie zrobiłam). Niebo w gębie! Mięso samo odchodziło od kości, paluchy wymazane były sosem, bo to nie eleganckie danie jedzone sztućcami ;) Na pewno nie raz je powtórzę, Jamie, dzięki za pomysł :D
 
 
SMACZNEGO!
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz