Finowie piją dużo
mleka. Bardzo dużo. Podaje się je do każdego praktycznie posiłku, również do
kotleta, czego po 17 latach przeżytych w Muminkowie, nadal nie potrafię pojąć. Jednak od kilku lat coś zaczęło się zmieniać. Świadomość
dotycząca tego co zdrowe, oraz tego, czego jemy zbyt dużo, zaczęła przynosić
efekty. Ludzie próbują ograniczyć spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego,
zastępując je roślinnymi i to sprawiło, że z roku na rok mieszkańcy Finlandii coraz
bardziej lubią owies. A raczej owsiane zastępniki produktów mlecznych.
Na początku był
szwedzki Oatly. Z „mlekiem”, „serkiem” do smarowania pieczywa, z lodami
owsianymi w różnych smakach. Później pojawiły się inne marki oraz inne
produkty: „śmietana” słodka, kwaśna, do ubijania, „jogurty” w różnych smakach.
W tej chwili
praktycznie każdy produkt mleczny można zastąpić owsianym, nie tylko samo
mleko. Poza serami - owsiany jest nadal tylko taki do smarowania pieczywa. Pojawił się też owies tak spreparowany, że z
powodzeniem zastępuje mielone mięso, na przykład przy przygotowaniu sosu powszechnie
nazywanego bolońskim (tzw. pulled oat). Jasne, nie smakuje to tak samo, ale
używając odpowiednich przypraw, można się zbliżyć do ideału oraz
przyzwyczaić do lekko innego smaku ;)
Oprócz produktów
owsianych, można dostać też „mleka” oraz „jogurty” na bazie kokosa, soi,
migdałów, różnych orzechów. Wybór naprawdę jest duży. Jednak owies stanowczo
wygrywa.
Największy fiński
koncern mleczarski podąża za popytem i od jakiegoś czasu posiada linię
produktów owsianych. Również znany ze słodyczy i wypieków Fazer kupił fińską
rodzinna firmę specjalizującą się w produkcji owsianych przekąsek i deserów i
robi na tym biznes.
Czytałam niedawno
dyskusję na temat tego po co wegetarianom sojowe kiełbaski, czy kotlety,
weganom jogurty na bazie kokosa, owsa, czy soi itp. Bo niby albo się coś je, albo
nie i jeśli się z tego zrezygnuje, to powinno się być konswekwentnym. Nie
zgadzam się z tym zupełnie. Nie wszyscy weganie, wegetarianie, czy osoby
ograniczające spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego, chcą rezygnować z
lubianych smaków. Dlatego cieszę się, że mam do dyspozycji dziesiątki
produktów, dostępnych w każdym spożywczaku, również tym niewielkim, osiedlowym.
Mój „owsiany początek” związany był z nietolerancja białka krowiego przez
córkę, którą karmiłam piersią, w związku z czym zdecydowałam się przejść na
dietę bezmleczną. Teraz już nie karmię, córka też już znosi produkty
zawierające mleko, ale nawyk pozostał, a nawet przeszedł na resztę rodziny, bo
nie spożywając nabiału, zaczęłam gotować używając wszystkiego co jest
produkowane z owsa i wszyscy do dziś z tego korzystamy. A goście jedzący torty
mojego wypieku, przekładane bitą śmietaną nie orientują się, że to śmietana
zbożowa ;)
Jadąc dziś po starsza córkę na trening, zatrzymałam się na kilka chwil w osiedlowym supermarkecie. I na szybko zrobiłam zdjęcia tym artykułom owsianym, które były w sprzedaży. Na szybko, telefonem, byle jak. Nie chodziło o wyraz artystyczny, tylko o to by pokazać ile tego jest oraz podkreślić, że w dużych hipermarketach jest jeszcze więcej :)
 |
to same owsiane "mleka" neutralne i kakaowe
|
 |
| przekąski owsiane o różnych smakach |
 |
| i kolejne |
 |
| następny "jogurt" |
 |
| yosa była moją ulubioną marką, gdy należała do małej rodzinnej firmy, teraz jest włąsnością Fazera |
 |
| a tu serek na kanapki |
 |
owsiane śmietany, nie wszystkie, były też inne, zabrakło czasu na bieganie między półkami ;)
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz