środa, 20 lutego 2019

Byłam facetem, czyli dziś o autach.

Na podstawie mojego do nich podejścia mam wrażenie, że w poprzednim wcieleniu byłam facetem. Lubię samochody. Kręcą mnie rozmowy o autach. Ale nie o ich kolorze, tylko o pojemności silnika, ilości koni mechanicznych, rodzaju napędu, skrzyni biegów, czy spalaniu.  Lubię auta duże, dające poczucie bezpieczeństwa (ważne zwłaszcza gdy wożę dzieci swoje i nie swoje), auta zrywne, dające możliwość wciśnięcia gazu i ucieczki z ewentualnej niebezpiecznej sytuacji spowodowanej przez jakiegoś szaleńca, auta, które nie utkną w śniegu, w których zmieści mi się taka ilość klamotów, jaką będę chciała ze sobą zabrać. Nie wiem dlaczego małe samochody nazywane są kobiecymi. Kobiety mają zazwyczaj mniejsze doświadczenie za kierownicą, poza tym wożą dzieci, więc powinny mieć samochody bezpieczne. Czyli takie, o jakich piszę. Nie rozumiem tego zamiłowania kobiet do maleństw.

Prawo jazdy mam od 17. roku życia. Czyli dłużej mam, niż nie miałam ;) Jeżdzę praktycznie od początku, parę lat przerwy miałam jedynie w czasie studiów. Dwa lata jeździłam w kraju o lewostronnym ruchu.
Miałam różne samochody. Mniejsze, większe, nowsze, starsze. Własne i służbowe. Gdy wybierałam sama, kierując się własnymi preferencjami auto zawsze było spore. Zdarzały się decyzje podyktowane czynnikiem ekonomicznym i wtedy to były raczej maleństwa, ale również z silnikiem dającym możliwość przyspieszenia w razie potrzeby.

Od ładnych kilku lat miałam marzenie. Motoryzacyjne. Rozsądek hamował mnie przez jego spełnieniem. Bo to było drogie marzenie. Ale obecna zima, spędzana w malutkim samochodzie, w dodatku z obniżonym podwoziem (żeby jeśli już małe, to niech chociaż w sportowej wersji) pokazała mi, że jednak bezpieczeństwo i możliwość przedarcia się przez trudne warunki, śnieg, zamarznięte koleiny, bez zagrożenia poślizgiem przy każdym zakręcie, czy obawy, że nie podjadę pod górkę bo ślisko, to wystarczające powody, by zadbać o swój komfort psychiczny. Oraz o spełnienie marzenia ;)
 


Od ponad dwóch tygodni moje marzenie wozi mnie i cieszy moje oczy. Konto bankowe cieszy się mniej. Cóż, nie sposób zadowolić wszystkich :D

2 komentarze:

  1. Dziuniu, sprzeciwiam się powielaniu stereotypów! Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek była facetem, a wrażliwość motoryzacyjna u mnie duża od zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. No dobra, Dziuniu. Niech będzie, że Dziunie posiadają wrażliwość motoryzacyjną 😁 BTW. Do dziś uważam,że po kasacji czerwonego Suzuki, w której uczestniczyłyśmy nie zwłasnej woli ani winy, to cud, że w tak małej puszce nic się nikomu nie stało.

    OdpowiedzUsuń