piątek, 5 kwietnia 2019

Dziecko samo w domu.

Od jakiegoś czasu w polskich mediach trwa dyskusja na temat planowanego przez nauczycieli strajku. Nie będę wypowiadała się, czy go popieram, czy nie. Żyję w kraju, w którym każda grupa zawodowa ma prawo do strajków i dość często jest to wykorzystywane. Utrudnia to czasem życie zwykłych obywateli, ale jakoś trzeba sobie wtedy dać radę. I wszyscy dają.

Rozumiem niezadowolenie rodziców przedszkolaków, czy dzieci uczących się w niższych klasach podstawówki, bo muszą ogarnąć kwestię całodziennej opieki nad swoimi pociechami. Też nie uśmiechałoby mi się marnować urlopu, gdy placówki pozostaną zamknięte. Ale gdy chodzi o dzieci starsze, takie powiedzmy od 10 lat wzwyż, to naprawdę nie wiem w czym problem. To nie są już maluszki potrzebujące opieki non stop. W tym wieku można zrobić sobie samemu kanapkę, podgrzać obiad (jeśli nie na kuchence, to w mikrofalówce, której co prawda nie preferuję, ale na takie właśnie doraźne sytuacje uważam za dobre rozwiązanie), można zająć się sobą. Lub na przykład spotkać się z  koleżanką, kolegą i wspolnie spędzić wolny czas. W domu, na placu zabaw, czy na szkolnym boisku.

”W naszych czasach” było to normą. W ferie, czy wakacje tylko niektórzy wyjeżdzali na całe tygodnie do cioci, czy babci na wieś. Nie  było tylu ofert kolonii, półkolonii i innych obozów. Poza tym nie każdy na kolonie chciał jeździć (ja nie chciałam ;) ) Latało się po osiedlu, siedziało w domach raz u jednej, raz u innej koleżanki, robiło pikniki pod blokiem, urządzało „wojny” między sąsiadującymi ulicami. W pewnien sposób było trudniej, bo kontakt z rodzicami przebywającymi w pracy był utrudniony – nie było telefonów komórkowych, a i stacjonarny nie każdy w domu posiadał. Ale było super. Przynajmniej rodzice nie dzwonili co chwilę z puyaniem: „Gdzie jesteś? Co robisz?” ;)

Wdałam się parę dni temu w dyskusję na jakimś portalu informacyjnym i zostało mi zadanie oburzonym tonem pytanie:  „Zostawiłaby pani 10-letnie dziecko samo w domu na kilka godzin??!!” No owszem, zostawiłabym. Ba, zostawiałam. Młodsze również. Jasne, że nie skazywałam siedmiolatki na dziesięciogodzinną samotność, ale spokojnie dwie godziny w domu sama dawała radę. Zresztą, o zgrozo, zarówno ona, jak i teraz jej młodsza siostra, w wieku 4-5 lat na kwadrans, czy pół godziny zaczęła zostawać .
Rozumiem, że są różne dzieci. Mniej lub bardziej rozsądne, mniej lub bardziej szalone, mniej lub bardziej odważne. Więc oczywistym jest, że trzeba to wziąć pod uwagę, gdy się zaczyna dziecko zostawiać samo w domu. Ale kurczę, no, nie róbmy z dzieci inwalidów życiowych.  Dzisiejsze  młode pokolenie jest dojrzalsze od nas w ich wieku, zaufajmy im trochę. Plus uczmy jak mają sobie radzić, gdy będą same, jak postępować, gdy coś się stanie. Gdy się skaleczą. Gdy poparzą. Jeśli, oby nie, zaprószą ogień. Rzadko kto mieszka dziś na pustyni, bezludnej wyspie lub nie posiada telefonu.

Ja staram się dawać moim tyle wolności ile w ich wieku sama miałam. Zreszta tu w Finlandii jest właśnie tak jak kiedyś było w Polsce. Dzieci po szkole odwiedzają się nawzajem, eksplorują osiedle, w którym mieszkają, chodzą razem na lody do osiedlowego spożywczaka. W świetlicy siedzą tylko pierwszaki, ewentualnie drugoklasiści. Później hulaj dusza. I żyją. A nawet mają się dobrze. Za lekką przesadę uważam może to, że na dziecko, które skończyło 10 lat nie przysługuje już rodzicom zwolnienie lekarskie, ale z drugiej strony, jeśli nie jest ono powalone wysoką gorączką, czy odwodnione z powodu wrednej jelitówki, to ze zwykłą infekcją, jakimś katarem, kaszlem, czy bolącym gardłem faktycznie nie potrzebuje specjalnej opieki.

Tak, wiem, ludzie mieszkają w różnych miejscach. I to często determinuje ich decyzje dotyczące samodzielności dzieci. Jest to oczywiste, że trzeba mieć pewność, że będą bezpieczne. Ale nie zrozumiem prowadzenia wszędzie za rękę 11-12 latków i bycia z nimi na każdym kroku.  Pozwólmy dzieciom na samodzielność i zaufajmy, że dadzą sobie radę. Bo dadzą.
Ja dzisiaj zaufałam na tyle, że pozwoliłam starszej, 12-letniej córce iść po szkole z koleżanką do aqua parku. Bez osoby dorosłej. Po raz pierwszy. Nie powiem, lekko się niepokoję. Ale nie da się trzymać dziecka pod kloszem.
Życzę rodzicom w Polsce, by strajk nie trwał długo, a nauczycielom, przy przyniósł pożądany skutek.

A dzieciom, by rodzice pozwolili im na samodzielność. Nawet, jeśli wiąże się to z naszym stresem, bo ten, mniejszy lub większy, towarzyszy nam na każdym etapie wychowania dziecka.

I uprzedzę ewentualne uwagi na temat przepisów – nie, nie ma żadnego dokumentu prawnego mówiącego, że nie wolno zostawiać dzieci w wieku poniżej 13 lat bez opieki dorosłych. Sprawdziłam.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz