wtorek, 2 kwietnia 2019

Villasukat, czyli czego w szanującym się fińskim domu na pewno nie zabraknie ;)

Klimat w Finlandii jest ostry. Lata bywają piękne, ciepłe, a nawet gorące, ale krótkie. Większość roku to chłodna wiosna i zimna jesień. Zimowe mrozy trzymają często przez ładnych kilka miesięcy.
Trzeba więc dostosować się do warunków i posiadać odpowiednią odzież. Jednym z jej fragmentów są dziergane skarpety, czyli villasukat (dosłownie – wełniane skarpety, ale z zawartością wełny we włoczkach bywa różnie).
Villasukat to wręcz część fińskiej kultury. Noszą je wszyscy. Od noworodków po staruszki. I to nie tylko wiosną i jesienia do kaloszy, a zimą do kozaków (bo przy -20 nawet najcieplejsze buty nie wystarczą).
Villasukat zastępują też kapcie. Są synonimem przytulności, domowego ciepła, wygody i wypoczynku. Dbałości o stopy. Nie krępują ich, nie mają twardej podeszwy ani szwów.
Nie kupi się ich w odzieżowych sieciówkach. Mogą być jednolite, lub wielokolorowe. Są ręcznie robione. Przez mamy, babcie, ciocie. Stanowią doskonały prezent świąteczny. Ma je każdy. W różnych ilościach. Gubią się niestety jak ich bawełniane kuzynki, czyli pojedynczo ;) 
Jestem ich wielbicielką. Chodze w nich niemal przez cały rok, głównie po domu. Ale i w pracy są dni, gdy wyskakuję z eleganckich czółenek i pomykam w miekkich, kolorowych skarpetach.
Ciekawe, czy kiedykolwiek przełamię swoją niechęć do ręcznych robótek i nauczę się je dziergać. W końcu mam nadzieję na wnuki w przyszłości, ktoś je będzie musiał w villasukat zaopatrywać :)
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz