wtorek, 16 kwietnia 2019

Virvon varvon, czyli niedziela palmowa po fińsku.

Na ten dzień czekają wszystkie fińskie dzieci. Już kilka dni wcześniej buszują po okolicy w poszukiwaniu bazi, by z wierzbowych gałązek przygotować kolorowe, ozdobione bibułą i piórami witki-palemki. W niedzielę palmową przebierają się, głównieza wiedźmy, ale też  koty, zajączki, cokolwiek przyjdzie im do głowy i w towarzystwie koleżanek lub/i kolegów (a młodsze również rodziców) ruszają na obchód po osiedlu. Chodzą od drzwi do drzwi, od domu do domu, od mieszkania do mieszkania i tam, gdzie ktoś otworzy, recytują krótki wierszyk będący wróżbą/życzeniami zdrowia na bieżący rok, oraz deklaracją podarowania witki w zamian za zapłatę. A zapłatą są słodycze – głownie czekoladowe jajka, ale i inne się zdarzają.

                                           Virvon varvon
                                        tuoreeks terveeks
                                         tulevaks vuodeks.
                                   Vitsa sulle, palkka mulle.

 Moja starsza córka wyrosła już z tego, ale przez ładnych kilka lat urządzała w sobotę w naszej kuchni warsztat palmowy i razem z koleżankami produkowała witki, by ruszyć z nimi w niedzielę palmową do sąsiadów bliższych i dalszych.
 
 
 
Gdy pojawiła się młodsza siostra, starsza wraz z koleżankami – wiedźmami zabierała ją ze sobą jako kotka.
 
 

W tym roku po raz pierwszy młodsza poszła tylko z koleżanką z przedszkola, a my, mamy, zabezpieczałyśmy tyły ;)
 
 

Ludzie otwierający drzwi zagadywali, zachwycali się piękną wiedźmą i jej biedronką (!), a młode, na początku lekko onieśmielone, z każdym kolejnym odwiedzonym domem nabierały werwy i energii.
 
 
Po powrocie odbyło się liczenie zdobyczy, a teraz każdego dnia mamy negocjacje na temat tego ile z tych słodkich skarbów wolno zjeść.
 

W niektórych rejonach Finlandii tradycja obowiązuje w Wielką Sobotę, a z tego co wiem zwyczaj istnieje też w Szwecji, gdzie celebruje się go w Wielki Czwartek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz