Na ten dzień czekają
wszystkie fińskie dzieci. Już kilka dni wcześniej buszują po okolicy w
poszukiwaniu bazi, by z wierzbowych gałązek przygotować kolorowe, ozdobione
bibułą i piórami witki-palemki. W niedzielę palmową przebierają się, głównieza
wiedźmy, ale też koty, zajączki,
cokolwiek przyjdzie im do głowy i w towarzystwie koleżanek lub/i kolegów (a młodsze
również rodziców) ruszają na obchód po osiedlu. Chodzą od drzwi do drzwi, od
domu do domu, od mieszkania do mieszkania i tam, gdzie ktoś otworzy, recytują krótki
wierszyk będący wróżbą/życzeniami zdrowia na bieżący rok, oraz deklaracją
podarowania witki w zamian za zapłatę. A zapłatą są słodycze – głownie czekoladowe
jajka, ale i inne się zdarzają.
Virvon varvon
tuoreeks terveeks
tulevaks vuodeks.
Vitsa sulle, palkka mulle.
Moja starsza
córka wyrosła już z tego, ale przez ładnych kilka lat urządzała w sobotę w naszej
kuchni warsztat palmowy i razem z koleżankami produkowała witki, by ruszyć z
nimi w niedzielę palmową do sąsiadów bliższych i dalszych.
Gdy pojawiła się
młodsza siostra, starsza wraz z koleżankami – wiedźmami zabierała ją ze sobą
jako kotka.
W tym roku po raz
pierwszy młodsza poszła tylko z koleżanką z przedszkola, a my, mamy,
zabezpieczałyśmy tyły ;)
Ludzie
otwierający drzwi zagadywali, zachwycali się piękną wiedźmą i jej biedronką
(!), a młode, na początku lekko onieśmielone, z każdym kolejnym odwiedzonym
domem nabierały werwy i energii.
Po powrocie odbyło się liczenie zdobyczy, a
teraz każdego dnia mamy negocjacje na temat tego ile z tych słodkich skarbów
wolno zjeść.
W niektórych
rejonach Finlandii tradycja obowiązuje w Wielką Sobotę, a z tego co wiem zwyczaj istnieje też w Szwecji, gdzie celebruje się go w Wielki
Czwartek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz