Tradycyjnie robi mi się słabo na myśl o
pakowaniu. Zwłaszcza, że lecąc samolotem nie mogę sobie pozwolić na wzięcie
tego co tylko mi przyjdzie do głowy. Takie luksusy to tylko w przypadku wyprawy
autem odpowiednich rozmiarów.
A my musimy zmieścić się do jednak konkretnej
walizki oraz dwóch małych, podręcznych.
Będziemy w Polsce 15 dni, podczas których pogoda może być różna. Poza
tym różne będą okazje. Wizyta u rodziny na wsi, wyprawy na plażę, wyprawy „do
miasta”, restauracji, wyjścia do kina, lasu itp.
Od zawsze mam tendencje do zabierania zbyt
dużej ilości wszystkiego, więc i teraz upchnę pewnie sto niepotrzebnych rzeczy.
Samych sukienek dla siebie wymyśliłam już 7 :D A do nich przecież trzeba mieć
pasujące buty. A co ze spodniami, bluzkami, spódnicami?
Młode też mają wyglądać jak ludzie, być ubrane
stosownie do miejsca, aury i nastroju.Starsza, prawie 12-latka, pakuje się sama. Ja w jej garderobę już od jakiegoś czasu nie ingeruję. I muszę przyznać, że robi to dobrze – bierze kilka ulubionych ciuchów i już. Ubrania młodszej wybieram ja, tak jak dla siebie, zawsze biorę ich za dużo, poza tym gdy wezmę sporo cieplejszych rzeczy – przez większość urlopu jest upał, a gdy postawię na odzież letnią, bo w końcu to letnie wakacje – to wtedy leje, wieje i mała chodzi non stop w tych samych spodniach i bluzie :/
Jak dobrze, że mając bazę u mojej mamy, nie
muszę się martwić o ręczniki, kosmetyki, żadne leki na wszelki wypadek,
zabawki, książki itp. Co nie zmienia faktu, że pakowania nie cierpię. Ale to i
tak nic w porównaniu z rozpakowywaniem po powrocie. Tego po prostu nienawidzę. Ale
tym będę się martwic po urlopie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz